|
|
 |
To już drugi raz... Drugi dzień kiedy czuję się jakby mi ktoś w d.. motorek jakiś włożył... Może to sprawa tego, że do terminu zostało 8 dni...
Mąż po powrocie do domu znów mnie opieprzy (przy najlepszych wiatrach) albo zabije hehe
Nic przy nim nie mogę zrobić bo "połóż się" i "połóż się" i "zostaw to" i "połóż się"... Więc dziś korzystam z powera - wytargałam spod wersalki dywan (myślałam, że urodzę cholera :D ), poprzesuwałam kartony, fotele i wszystko co się dało. Korzystam póki mogę bo dziecię będzie to ch.. zrobię :P No i jeszcze podłogę umyłam, ale z nią to się do wieczora kilka razy jeszcze pomęczę...
Nic.. Koniec byczenia się bo nie mogę usiedzieć w jednym miejscu :D zasuwam sprzątać dalej :)
2010-09-01 12:55:33
|
 |
 |
Ilość komentarzy: 0 Dodaj komentarz
 |
Tak sobie myślę, że blog to forma otwarcia siebie i swojego życia przed światem... Niektórzy opisując swoje szczęście są karceni przez ludzi, którym być może nie wychodzi, że się chwalą. No ale jeśli jest czym, to dlaczegóż by się nie chwalić?
Przemyślałam to i stwierdziłam, że jeśli mam czym się pochwalić to również się dołączę.
Otóż mam wspaniałego męża, który jest dla mnie największym szczęściem a jednocześnie ogromną zagadką. Zapewne są osoby które pomyślą sobie "no dobra, ale po co chwalić się mężem? Przecież to nie jakiś super powód do obnoszenia się". Owszem, może to i prawda, ale dla mnie ten człowiek jest kimś chyba najbardziej wartościowym na świecie. Nie wliczam tu rodziców, brata i innych bliskich mi ludzi, bo to zupełnie inna kategoria wartości ;) .
Bardzo długo nie umiałam docenić tego, jak bardzo ważny jest dla mnie mąż i jak bardzo mi na nim zależy. Dopiero wczoraj wieczorem, kiedy już spał, najzwyczajniej w świecie popłakałam się głaszcząc go... Czułam, że to ktoś, za kogo byłabym w stanie oddać bardzo wiele. Uzmysłowiłam sobie, że kocham jego oczy, uśmiech... Próbowałam sobie wyobrazić życie bez niego... I... Jedyne co potrafiłam zobaczyć to zimna pustka... Próbuję wytłumaczyć sobie skąd u mnie te nagłe przemyślenia w środku nocy...
Myślę, że to kwestia hormonów. Chyba był mi potrzebny taki płacz, żeby wyrzucić z siebie wszystkie uczucia do męża i córeczki, która lada dzień ma się nam urodzić...
Głaskałam to maleństwo które czeka na swój czas w moim brzuchu, i męża, który spał obok i nie mogłam przestać płakać. Tak bardzo ich kocham... To moje dwa płomyczki.. Moje dwa kochane światełka w tym ciemnym życiu :) .
Wcześniej różnie bywało, ale Jego zobaczyłam raz i wiedziałam, że to człowiek z którym chcę być :) ...
2010-08-31 17:49:51
|
 |
 |
Ilość komentarzy: 0 Dodaj komentarz
|